Przeglądam od jakiegoś czasu, ale w końcu postanowiłem się zarejestrować
O mnie:
Wojtek, Myślenice koło Krakowa, rocznik '84.
Na dwóch kołach trzeci sezon.
Z racji podeszłego wieku moja historia jest dość nietypowa
Na początku była Kawa. Kawasaki Vulcan VN1600 Mean Streak 2004. Ciężki kloc, zwany przeze mnie "Kredensem". Ale jak się kupowało pierwsze moto, to się nie wiedziało czego się chce. A cruiser wydawał się być takim bezpiecznym wyjściem - przecież tym się szybko nie jeździ...
Po jednym sezonie wkurzony tym, że nie nadążam za kumplami na sportowych turystykach zmieniłem moto na Triumpha Sprinta ST 1050 z 2006r. Fajny sprzęt, choć nie bezawaryjny. Ale objechałem nim Rumunię, Bałkany i trochę Polski. Rekordowy przelot dzienny 860 km i dało się jeszcze żyć.
Ale... ale moja paczka kumpli się przesiadła na motocykle adventure i zarzekali się wszyscy, że chcą zjechać z asfaltu. I tak mając za towarzystwo GSa i dwie Super Tenere uległam presji otoczenia i wizji wypraw w dzicz. I sprzedałem Triumpha, po czym kupiłem w lutym 2019 Suzuki DL1000 V-Strom. Motocykl do bólu poprawny, solidny, jednak smutny na maxa... Zwykłem mawiać że jest ekscytujący jak moje Mondeo w kombi, 2.0 LPG
Dlatego na Dzień Dziecka 1.06.2019 kupiłem drugie moto - CBR 1000RR z 2006. Śliczną! I powiem tak - O TO CHODZIŁO! Jest to absolutna kwintesencja tego czego oczekuję od motocykla. Szybko, stabilnie, pewnie, zwinnie, szybko, dobrze hamuje, ślicznie wygląda, szybko... głośno i szybko
Na razie powoli oswajamy się ze sobą. Niedługo 1000 km pęknie (w tydzień!!)
Jak zobaczycie gościa w czarnych turystycznych texach na czerwonym Firebladzie to pewnie będę ja.
Do zobaczenia na drogach!
Na Zarabiu w Myślenicach w niedziele będę się pokazywał, to może spotkamy się na żywo.