Poniżej parę fotek z akcji.
Co do samego wyjazdu to standardowo - celem była jazda i pojeździłem. Niezmiennie uważam, że kierunek Chorwacja (Czarnogóra, BiH) to jest najlepszy rejon na śmiganie (asfaltowe raczej w moim wykonaniu).
Pierwszego dnia przeskoczyłem do Sarajewa przez Węgry - coś koło 960 km. Lajtowy przelot, ruch raczej nie wielki, pogoda dopisywała.
Drugiego dnia zrobiłem rundkę po Sarajewie i ruszyłem na Kotor - droga bajka, pogoda lux. W kotorze straszne tłumy i upał, więc zwinąłem się w kierunku Dubrownika. Pogoda cały dzień dopisywała. Zadokowałem w okolicach Makarskiej coś koło 18.00.
Trzeci dzień nie był już taki ładny - cel na dzisiaj spacerowy, dotrzeć do Senj. Niestety dwa razy przemokłe do nitki i wyschnąłem na szczęście. W Senj wyszło słońce, przesuszyłem się i zdecydowałem jednak na biwak na polu. Relaks, piwko - pełny luz. W nocy mocno wiało ale na szczęście namiot jest do tego przystosowany - nie ma lipy

.
Czwarty dzień to powrót - miałem jechać przez Austrię ale zdecydowałem jednak że Budapeszt (rzadko jeżdżę tą drogą). Pogoda w kratkę, trochę słońca, trochę deszczu, na Słowacji temperatura spadła nawet do 4,5 stopnia (na chwilę na szczęście) co dało amplitudę temperatury z całego wyjazdu na poziomie 30 stopni

.
Wróciłem koło 17.30 - poszło sprawnie.
Generalnie - pojeździłem trochę, coś koło 2800 kilometrów. Z ciekawostek - średnie spalanie 5,1 litra/100 km - nie spodziewałem się takiego wyniku
W tym sezonie to już chyba raczej lokalnie
https://goo.gl/photos/8wgEFJbBSB2bwr5Y7
pzdr
Wojtas