Postanowiłem przedstawić wam pomysł, z którym noszę się już od pewnego czasu. Ponieważ oprócz moto, moją pasją są także góry (a konkretnie chodzenie po nich), doszedłem do wniosku, że fajnie by było połączyć obie te rzeczy i uzyskać efekt totalnej przyjemności
Do rzeczy - proponuję zorganizowanie małej grupy wypadowej w góry (najpewniej Tatry) i wyjazdy w te rejony na moto. Wyglądało by to w ten sposób, że wcześnie rano wylot, przejazd na miejsce (czyli jakiś punkt wyjściowy w zależności od celu), trasa, powrót do punktu i do Krakowa wieczorem.
W zasadzie więc tak jak się normalnie jeździ puszką, tyle że na moto.
Co do szczegółów, to podstawowe założenie jest takie, że jedziemy chodzić a nie oglądać - bierzemy ze sobą sprzęt (czyli klapki i zestaw spożywczy 0,5l - taki żarcik
Na początek wypady jednodniowe, ale możliwe są też dłuższe i jakieś ciekawsze wycieczki, wszystko do ustalenia według chęci - wtedy dochodzi dodatkowy bonus, że śpiąc w schronisku można się jak człowiek napić czy coś (tylko trzeba dobrze rozeznać temat terminarzowo, bo po ostatnim spaniu na podłodze w Roztoce na zajebiaszczo miękkich flizach upa odpadała), można też w takiej sytuacji ciekawsze trasy na moto zrobić. Warto mieć na uwadze, że o ile w pierwszą stronę będzie lajt, to z powrotem będziemy wracać mocno zorani, szczególnie na moto ma to znaczenie.
W zależności od pogody, pierwszy wypad moglibyśmy zorganizować w maju.
Przemyślcie temat, można tu kilka fajnych patentów zrobić.






