Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Moderator: leon

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 4:38 pm

Cześć.

Sam przed wyjazdem szukałem pomysłów na trasę i podobne opisy mi w tym pomogły, tak więc pomyślałem, że opiszę też swój wyjazd.
Może się komuś przyda w planowaniu wyjazdu.

Głównym celem była Portugalia ale jak się później okazało najfajniejsza okazała się Hiszpania.
Portugalii nie polecam na moto (przynajmniej wybrzeża, podobno w głębi kraju jest ciekawiej), lepiej polecieć tam z paczką samolotem i na miejscu do zwiedzania wypożyczyć samochód.

Początkowo miały być 3 motocykle i 2 tyg czasu. Na szczęście kolega, który był pomysłodawcą wyjazdu pod koniec się wykruszył. Piszę na szczęście gdyż ograniczał nas czasowo. Dzięki temu mogliśmy pojechać na 3 tyg, a jak się już zorientowaliśmy w trasie 2 tyg to czas po prostu nierealny.

Pierwotna trasa miała się zacząć od Girony, a skończyć na Bilbao i wynieść 8tys. km. Jak to w życiu bywa zaczęliśmy odwrotnie. Okazało się że znajomi kumpla byli akurat w tym czasie w miejscowości Noja na zlocie Zlombol i postanowiliśmy ich z tej okazji odwiedzić. Nie wiem czy o nim słyszeliście ale super akcja z udziałem naszych starych dobrych samochodów, takich jak fiaty, żuki, polonezy itp. Co roku gdzieś w Europie organizują zlot i lecą tam z Polski gromadą. Sporo widzieliśmy ich po drodze, super widok :D .
Tak więc naszym pierwszym docelowym punktem zostało Bilbao.
Mój sprzęt to CBRka, a Łukasza Hayabusa.

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 4:41 pm

Do Bilbao z Polski mieliśmy 2400km, postanowiliśmy rozbić to na 3 dni.
Pierwszego dnia, kiedy jeszcze byliśmy wypoczęci stwierdziliśmy że dojedziemy do końca Niemiec.
Nocleg zarezerwowaliśmy przez airbnb w m. Karlsruhe, czyli mieliśmy do przejechania ok. 1060km.
Wyjechaliśmy 3 września w Niedzielę. O 8:30 umówiliśmy się za bramkami na Balicach.
Oczywiście ranek przywitał nas 11st. i lekkim deszczem. Wg prognozy za Wrocławiem miało się rozpogodzić, w związku z tym narzuciliśmy szybsze tempo ( inni może mają inaczej ale dla mnie tempo optymalne na cbr'ce, oczywiście biorąc po uwagę dłuższe dystanse to max 140km/h) i niestety okazało sie to zgubne. Na autostradzie zwiało mi pokrowiec przeciwdeszczowy na torbę :cry: .
Faktycznie przy Wrocławiu przestało padać, a dalej nawet się wypogodziło i wyszło słońce :D .
Niestety na jednej ze stacji benzynowych spotkała mnie kolejna przykra niespodzianka. Łukasz ma smarownicę, ja musiałem smarować łańcuch i tu był zonk. Przed wyjazdem kupiłem nowy smar do łańcucha, użyłem go tylko raz. I tak, zatankowałem, postawiłem moto na stopce centralnej, wyjmuję smar, rękwiczki i co? No właśnie nic, jakimś sposobem puszka okazała się pusta :shock: . Tak więc pierwszy tysiak przejechałem bez smarowania.
Na miejsce dojechaliśmy późno, chyba coś koło 21.
Na drugi dzień wstaliśmy wcześnie, szybkie zakupy w pobliskim sklepie ( nie braliśmy ze sobą jedzenia z Polski, codziennie robiliśmy zakupy w jakimś supermarkecie) i ruszylismy w miasto szukać sklepu motocyklowego. Był czynny od 9, kupiłem smar i ruszyliśmy w dalszą drogę. Ciekawostka na miejscu przyczepił się do nas bezdomny, najpierw zagadał nas po angielsku i niemiecku, ja mu na to że nie rozumiem, a on skubany że rozumie. Oczywiście Polak :shock: , marudził nam okrutnie więc dałem mu 2 euro i dał nam spokój. Polaków po drodze spotykaliśmy właściwie wszędzie. Kosmos.
Nasz następny nocleg to St. Jory de Chalais czyli ok. 850km. Na miejscu okazało się że była to taka ala rezydencja na totalnym zadupiu. Dotarliśmy tam ok. 22 i w ciemnościach jechaliśmy wąską dróżką, przez lasy i chaszcze. Sam dom super, urządzony klimatycznie zdjęcia poniżej.
Załączniki
DSC_0114.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 5:43 pm

Rano zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i ruszyliśmy do Bilbao.
Każdy nocleg był rezerwowany z dnia na dzień, głównie przez airbnb, ewentualnie booking.
Tutaj po 3 dniach w siodle stwierdziliśmy że przyda nam się krótki odpoczynek i zostaliśmy na kolejny dzień.
Przyjechaliśmy jakoś późnym popołudniem, głodni okrutnie. Nad naszym domem była fajna restauracje z pięknym widokiem na całe miasto.
Niestety była już zamknięta i co gorsza dowiedzieliśmy się że o tej porze to już w zasadzie nic nie znajdziemy.
Jak to Polacy przekonani że skoro u nas knajpy są pootwierane do godzin wieczornych to niemożliwe żeby tam ok. 19 nie można było czegoś zjeść.
Rzeczywistość szybko skorygowała nasz sposób myślenia. Próbowaliśmy szukać na googlemaps ale faktycznie, otwarte były tylko takie snackbary, gdzie można było się czegoś napić, ewentualnie zjeść takie kanapeczki. Dopiero po długim czasie udało nam się znaleźć w jakiejś bocznej uliczce bar, gdzie dostaliśmy hamburgera :shock: . Masakra.
Jak się później okazało przez pierwszy tydzień chyba tylko raz udało nam się zjeść normalny obiad, tak naszym podstawowym pożywieniem były głównie kanapki z Lidla. Zawsze trafialiśmy na tekst kitchen is closed. Czy to była 13, czy 17 albo za wcześnie albo za późno. Oni ciągle mają sjestę :cry: . Bardzo miły naród ale leniwy okrutnie, podobnie w Portugalii.
Drugi dzień spędziliśmy na zwiedzaniu pieszo Bilbao. Bardzo ładne miasto, podzielone na 2 części rzeką. Jedna gdzie jest jednakowa i bardzo gęsta zabudowa, a druga już chyba dla bogatszej części mieszkańców, gdzie jest kolorowo i są przestrzenie. Jest tam też takie futurystyczne muzeum, wygląda obłędnie.
Załączniki
IMG_1881.jpg
IMG_1879.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 5:48 pm

Kolejne zdjęcia.

O Bilbao trzeba tylko wiedzieć, o czym poinformował nas właściciel mieszkania gdzie nocowaliśmy, że tam jak i w całym kraju Basków jest brytyjska pogoda.
My mieliśmy farta, bo popadało tylko trochę rano drugiego dnia, a przez resztę czasu było pochmurnie ale sucho.
Załączniki
IMG_1890.jpg
DSC_0123.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 6:06 pm

I tutaj nasza trasa uległa zmianie.
Właściciel też motocyklista, polecił nam zobaczyć kanion Ruta del Cares, jest z niego fajny filmik na youtube https://www.youtube.com/watch?v=-llj13tENkc.
I tak też zrobiliśmy pojechaliśmy do Las Arenas, tam zostawiliśmy bagaże i pojechaliśmy połazić po tym kanionie. Rzeczywiście jest niesamowity, takie mini Tatry. W jedną stronę idzie się 3h i jest tam taka mała miescina z knajpami ale że byliśmy tam o 17 to oczywiście skończyło sie na małym piwku i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Ale droga tam od m. Unquera jest zajebista. Super widoki, super asfalt i super zakręty. W forach i blogach, które przeglądałem przed wyjazdem pisali tylko o drodze N621 do Riano, która też jest mega ale to potem.
https://www.google.pl/maps/dir/Las+Aren ... 0126?hl=pl
Załączniki
DSC00215.jpg
DSC00228.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 6:10 pm

Dalej kanion.
Załączniki
DSC00235.jpg
DSC00242.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 6:21 pm

Następny dzień wygładał tak

https://www.google.pl/maps/dir/Las+Aren ... !3e0?hl=pl

Trasa do Riano i potem do Valdeon i z powrotem genialna. Wzgórza, kaniony, serpentyny, jeziora, rzeki. Naprawdę mega :D
Załączniki
DSC00251.jpg
DSC00259.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 6:25 pm

cd. widoków
Załączniki
DSC00268.jpg
DSC00271.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » pt wrz 29, 2017 6:33 pm

następne

Ogólnie w Hiszpanii drogi są zajebiste. Super asfalt, w tym czasie co my biliśmy ruch prawie zerowy, zarówno na autostradach, których część jest darmowa jak i na drogach lokalnych. Tylko trzeba uważać na lokalsów, jeżdżą jak gamonie i ciężko ich rozgryźć. nie używają świateł, ani kierunkowskazów, a jak już je włączą to wcale nie znaczy że tak zrobi. Włączy w prawo, a pojedzie w lewo albo włączy np w prawo ale dopiero na rondzie, które jest kilometr dalej skręci. Kosmos. Jest też dużo radarów ale za to nie napotkaliśmy ani razu policji z radarem, wogóle policji na drogach. Tak więc tak jak my pojechaliśmy we wrześniu, czyli już poza sezonem jeździ się świetnie.
Jedyny minus tego okresu to krótki dzień, słońce wschodzi ok. 7 i ok. 7 zachodzi i to szybko. Do tego poranki są zimne nawet 11st ale ok. 10 już jest gorąco. Dlatego rano ubieraliśmy się ciepło, a potem po drodze rozbieraliśmy. Ja wziąłem ze sobą w zasadzie 2 komplety. Bo spodnie tekstylne z membraną jak i dzińsy motcyklowe i ochraniacze, do tego buty krótkie do kostki jak i długie. Na górę miałem zbroję i windstoper, przeważnie to wystarczało. Odzieży przeciwdeszczowej użyłem tylko kilka razy. Jak wyjeżdzaliśmy z Polski, raz w Portugalii i na powrocie. We Francji rano było wtedy tylko 4 st i bez tego bym po prostu zamarzł i w Polsce jak wracaliśmy, też od Wrocławia do Krakowa padało. A tak poza tymi dniami mieliśmy cały czas idealną pogodę.

Resztę napisze później.
Załączniki
DSC00274.jpg
DSC00276.jpg

Awatar użytkownika
vonPancia
KGP 110
KGP 110
Posty: 336
Rejestracja: pn wrz 01, 2014 8:13 pm
Imię: von Pancia
Sprzęt: CB 500X

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: vonPancia » pt wrz 29, 2017 9:14 pm

Piękne świadectwo, proszę Kota. Szacun! i czekam na cd.
Ho i crini già grigi,
ex cathedra parlo!

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » sob wrz 30, 2017 8:34 am

To lecimy dalej.

Pierwotna trasa prowadziła z Valdeon do Oviedo i Lugo bo tak polecali inni motocykliści, których blogi czytałem ale że spędziliśmy dodatkowy dzień w Kanionie to postanowiłem ją zmodyfikować. Tak więc następny nocleg mieliśmy niedaleko Ponferrady w Vega de Valcarce, Hiszpania.
Następny nasz cel podróży to była już droga N222 w Portugalii biegnąca wzdłuż rzeki Douro, podobno najlepsza droga samochodowa na świecie. Cała droga biegnie w zasadzie w poprzek całej Portugalii i ma ok. 180km, na przejechanie całej nie mieliśmy czasu ( musielismy dojechać aż do Porto) więc wybrałem tylko ten najsłynniejszy kawałek od Pinhao.
Granicę Hiszpanii z Portugalią przejechaliśmy nawet nie wiadomo kiedy, bo były to totalne odludzia i nie było żadnych znaków, nawet takich jak zwykle są odnośnie dozwolonych prędkości w danym kraju. Początek Portugalii nas oczarował bo ciągnęły się wzgórza, jedno za drugim, a na nich kaskadowo plantacje winorośli i pojedyncze domki, które robiły mega wrażenie.
W Pinhao w końcu udało nam się zjeść obiad :D , drugi na tym wyjeździe. Po tygodniu na kanapkach była to cudowna chwila :lol: .
Co do samej drogi fajna, ładne widoki zwłaszcza przy Pinhao jak się przejedzie przez most na drugą stronę ale żeby mnie miało zatkać to bym nie powiedział. Jak ktoś będzie w okolicy to jak najbardziej polecam zobaczyć ale żeby było warto tam się specjalnie tłuc to bym się zastanowił, Jeśli chodzi o mnie to teraz z perspektywy czasu wolałbym zostać w Hiszpanii.

Kolejna rzecz która boli w Portugalii to paliwo. W Hiszpanii był to koszt 1,2-1,3euro tutaj to już ponad 1,5. Najtańsze paliwo było w Gibraltarze :D , gdzie krzystając z okazji oczywiście zatankowaliśmy się do pełna.
Załączniki
Plantacje winorośli
Plantacje winorośli
Taka droga prowadzi do granicy, pośrodku niczego.
Taka droga prowadzi do granicy, pośrodku niczego.

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » sob wrz 30, 2017 8:42 am

cd zdjęć z N222
Załączniki
DSC00280.jpg
DSC_0195.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » sob wrz 30, 2017 8:44 am

dalej N222
Nie był to duży dystans do przejechania ale i tak zabrał nam cały dzień.
Droga jest wąska, często bez pobocza, dużo zakrętów ale ciasnych i przez większość drogi jedzie się 40km/h.
Do tego tankowanie, zdjęcia, jedzenie, krótki odpoczynek, zajechanie do sklepu po zakupy (co nie zawsze udało się zrobić, bo tam to nie jak u nas. 21:30 sklepy pozamykane w tygodniu, a w weekend to nawet o 19 albo i wogóle pozamykane) to się nieraz wydaje że to będzie moment, a potem się okazuje że jak dojeżdżamy do miejsca gdzie mamy nocleg to już po zachodzie słońca i 12h mija jak nic.
Załączniki
DSC_0196.jpg
DSC_0198.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » sob wrz 30, 2017 9:23 am

Niestety na temat Portugalii po mimo usilnych starań nie udało mi się znaleźć żadnych relacji motocyklowych.
Tak więc w planach mieliśmy standardowo Lizbonę (na temat Porto naczytałem się sprzecznych opinii więc z jego zwiedzaniem daliśmy sobie spokój), Sintrę, Cascais, Algavre i Sagres.
Opisze je tu i wrzucę kilka zdjęć.
Na różnych blogach wszyscy się tymi miejscami zachwycali, nie wiem może ze mną jest coś nie tak ale na mnie specjalnego wrażenia nie zrobiły, poza Latarnią morską w Sagres, zwłaszcza polecam się tam wybrać na zachód słońca (z panną). Jest to lokalne miejsce na schadzki, my właśnie tam przyjechaliśmy w takim czasie, jest tam wtedy masa par, które siadają na klifach i podziwiają widoki. Wiadomo z drugim facetem odczucia są troszkę inne :mrgreen: . Nie raz się śmieliśmy z Łukaszem, że tyle co widzieliśmy zachodów i wschodów słońca w takich miejscach, to z żadną laską w całym życiu :P .To chyba tylko cud, że pod wpływem chwili nie zmienilismy orientacji :P i nie zaczeliśmy trzymać się za ręce.
Gdybym poleciał tam z dziewczyną to, kto wie, pewnie miałbym inne odczucia ale wybranie się tam z kumplem na moto to kiepski pomysł.
Jak dla mnie Lizbona, czy Sintra nie różnią się niczym od innych europejskich miast. Ok. można po nich pochodzić ale żeby jechać taki kawał drogi na moto to już nie bardzo. W Sintrze poszliśmy na zamek, choć jak się okazało na górze zostały z niego tylko mury. Z góry jest fajny widok na miasto i na taki kolorowy zamek obok. Niestety zrobiłem tu karygodny błąd. Łukasz miał ubranie na zapas, ja łaziłem tam w butach co prawda krótkich i dzinsach motocyklowych. Droga na górę to była masakra, umęczyłem się i spociłem jak świnia. Na samej górze od razu poleciałem do WC, wsadziłem głowę pod kran z zimną wodą, zdjąłem koszulkę, wypłukałem ją w umywalce i dopiero poczułem ulgę. Z boku ludzie się na mnie dziwnie patrzyli ale byłem tak padnięty że miałem to gdzieś :D . A najlepsze jest to że można tam wjechać na samą górę, zostawić moto na parkingu i pójść spokojnie zwiedzać :shock: .
Załączniki
IMG_2370.jpg

Awatar użytkownika
Kot
KGP 80
KGP 80
Posty: 240
Rejestracja: pt sie 16, 2013 7:53 am
Imię: Marcin
Sprzęt: HONDA CBR 600
Lokalizacja: Kraków

Re: Hiszpania i Portugalia. 9tys. km Wrzesień 2017

Post autor: Kot » sob wrz 30, 2017 10:02 am

W Porto gość u którego nocowaliśmy polecił nam zwiedzenie 4 miejcowośći Aveiro, Nazare, Peniche i Ericeira.
W każdym z nich jest ładny widok, my i tak mieliśmy je po drodze. O Cascais piszą że jest tam super jeden odcinek wzdłuż wybrzeża ale tak naprawdę są tam tylko 2 miejsca gdzie jest super widok. A do tego w jednym z nich tak wieje boczny wiatr z morza, że strach jechać. Nas tak zasypało piaskiem z plaży, ze następnego dnia musieliśmy szukać myjni ręcznej i wyczyścić łańcuchy
Jednak z ich wszystkich naprawdę warte zobaczenia jest Peniche. Pięknie położona miejscowość, całą otaczają różnego rodzaju klify, do tego same miasteczko jest genialne. Zajechaliśmy tam tuż przed zachodem słońca i pech chciał, że akurat wtedy padła mi bateria i w aparacie i w telefonie. Tak więc zrobiliśmy tylko kilka zdjęć w jednym miejscu, do tego musieliśmy jeszcze zrobić zakupy na drugi dzień, więc objechaliśmy powolutku całą miejscowość dookoła ale postanowiliśmy że wstaniemy z samego rana i wrócimy porobić resztę zdjęć. Plan był piękny :D i jak to zwykle bywa w takich przypadkach niezrealizowany. Rano wstaliśmy ale ku naszemu wielkiemu rozczarowaniu jak na złość popsuła się pogoda. Mgły, chmury, zimno i mżawka. porażka na maksa. to był jedyny taki dzień w całym wyjeździe, szkoda ale co zrobić. Tak więc nie zostało nam wiele do zrobienia, jak zjeść śniadanie, spakować się i ruszyć do Lizbony. Z Porto do Peniche i z Peniche do Lizbony niby nie są to duże odległości ale nam i tak oba odcinki zajęły cały dzień. W Lizbonie tylko przenocowaliśmy, niestety nie było możłiwości zostać tam na drugą noc, więc następnego dnia rano polecieliśmy do Montijo. Od właścicela mieszkania dowiedzieliśmy się, że z Montijo kursują w obie strony co godzinę promy do Lizbony. Ostatni powrotny z Lizbony chyba o 21 i kosztują grosze. Dzięki temu udało nam się kolejny dzień odpocząć od motocykla i co ważniejsze, właściciel zrobił nam wielką przysługę, a mianowicie pozwolił skorzystać z pralki i rozwiesić rzeczy na suszarce :D . Niby nic wielkiego, każdy z nas ma ją w domu ale na wyjeździe to luksus. Nie mam dużo bagaży ale pranie codzienne w umywalce skarpetek, gaci, kominiarki i koszulki to żadna frajda, tym bardziej że nie ma ich zazwyczaj gdzie rozwiesić i nie wysychają na drugi dzień. Tak więc zrobiliśmy pranie, pojechaliśmy na prom i w resztę dnia łaziliśmy po Lizbonie. Co jest tam fajne to to,, że można pić alkohol w miejscach publicznych. W sklepach gdzie kupujesz sobie piwko nawet mają na miejscu otwieracze i od razu po zapłaceniu możesz się delektować browarkiem :D.
Załączniki
Nazare
Nazare
Cascais
Cascais

ODPOWIEDZ