Czesc, sprawa wyglada tak, ze w Krakowie na Radzikowskiego czerwone Porsche jadac w strone wiaduktu (stacja Lobzow) wyprzedzalo na podwojnej ciaglej, korek samochodow do skretu w prawo. Poniewaz jechal dosyc szybko na czolowke z SUVem ktory jechal przede mna to SUV ostro zachamowal w miejscu, a ja z racji ze SUV jest wysoki nie widzialem za bardzo co sie dzieje z przodu odbilem w lewo i walnalem w jego lewy tylny bok robiac piekne salto przez cale auto. W tym czasie porsche sobie zjechalo na pas do jazdy na wprost (zaraz przy skrzyzowaniu robia sie dwa pasy, jeden do skretu w prawo gdzie wszyscy stoja, a drugi do jazdy na wprost i skretu w lewo. Predkosc nieduza, ruszylismy dopiero ze swiatel wiec 35-40. Sympatyczny kierowca Porsche sobie pojechal dalej i z pasa do jazdy na wprost skrecil sobie pod wiadukt.
I teraz mam pare pytan.
- czy ktos mial wypadek w ktorym osoba ktora go spowodowala, ale nie byla bezposrednim uczestnikiem kolizji uciekla
- na samym skrzyzowaniu Wybickiego z Radzikowskiego kamer nie ma, ktos moze kojarzy gdzie w okolicy sa jakiekolwiek kamery, ktore mogly sympatycznego kierowce uchwycic?
- i trzecie najwazniejsze, znacie kierowcow czerwonych porsche z Krakowa?
Sprawa zgloszona na Policji, ale moze ktos mial podobne przezycia.